piątek, 16 maja 2008

Dzielnicowy samozachwyt radnych

Partia Białołęka
[różne]wyślij znajomym
Chciałbym się podzielić ciekawą i niewątpliwie optymistyczną obserwacją, jaką jest dostrzeżona przeze mnie jednomyślność w podejmowaniu istotnych decyzji przez wszystkie ugrupowania tworzące radę dzielnicy.



Autor jest radnym dzielnicy,
przewodniczącym klubu PO.
W styczniu przyjęliśmy jednogłośnie istotne stano-wisko w sprawie budowy mostu Krasińskiego, w któ-rym wyrażamy zaskoczenie stanowiskiem rady dziel-nicy Żoliborz dotyczącym przesunięcia w czasie bu-dowy mostu. Mostu, którego powstanie jest szczegól-nie istotne dla mieszkańców zielonej Białołęki.

No może małym zgrzytem w tej jednomyślności było zaskakujące opuszczenie posiedzenia rady tuż przed głosowaniem treści stanowiska, przez radnych, którzy 12 lat pełnili funkcje burmistrza i wiceburmis-trza, czyli Jerzego Smoczyńskiego i Tadeusza Se-metkowskiego. Rzeczywiście lepiej w takiej sytuacji wyjść, niż głosować przeciw.

Równie jednogłośnie przegłosowana została w lutym uchwała dotycząca rozdysponowania dodatko-wych 10 mln zł przeznaczonych na inwestycje dziel-nicowe w latach 2008-09.

Jednomyślność nie opuszczała nas także w kwietniu. Na wniosek klubu PO, bia-łołęcka rada zwróciła się do rady miasta w formie jednogłośnie przyjętej uchwały w sprawie przystąpienia do zmiany miejscowych planów zagospodarowania prze-strzennego: "Fragmentu obszaru X-71 - część I" oraz "Rejonu Grodzisk".

To plany zagospodarowania przestrzennego obszaru tzw. zielonej Białołęki (większego od Żoliborza), które zezwalają praktycznie na całym terenie na budo-wanie obok domów jednorodzinnych nawet 5-piętrowych bloków. Jest to podstawo-wa przyczyna chaosu inwestycyjnego na zielonej Białołęce, o czym swego czasu pisałem na łamach "Echa".

W tej sprawie zastanawiający jest fakt, że największy na Białołęce plan zagos-podarowania "Fragmentu obszaru X-71", przygotowany jeszcze pod kierunkiem poprzednich władz gminy na czele z burmistrzem Jerzym Smoczyńskim, został uchwalony w 2001 r. przez radę gminy Białołęka 16 głosami za, przy żadnym głosie przeciwnym i sześcioma wstrzymującymi się. Tym razem eksburmistrz nie wyszedł z posiedzenia i głosował za stanowiskiem rady dzielnicy w sprawie przystąpienia do zmiany miejscowych planów.

Kontynuacją jednomyślności była również kwietniowa uchwała, w której radni opowiedzieli się za wydłużeniem I linii metra ze stacji Młociny do Winnicy.

Tak zgodnych, mniej lub bardziej istotnych, decyzji można znaleźć znacznie więcej. Trudno w tym miejscu nie wspomnieć o budowie przez dzielnicę skatepar-ku, którego pomysłodawcą był radny Marek Fronczak z opozycyjnej Gospodar-ności. Dobre pomysły zawsze warto realizować, niezależnie od zabarwienia poli-tycznego pomysłodawcy. To z pewnością odróżnia obecne władze dzielnicy od ich poprzedników.

Jestem przekonany, że pomimo różnic, które widać w "dużej polityce", pomię-dzy ugrupowaniami politycznymi na Białołęce rysuje się szerokie poparcie dla dzia-łań zarządu dzielnicy na czele z burmistrzem Jackiem Kaznowskim. W sytuacjach jednostkowych można mówić o przypadku, jednak tak znacząca jednomyślność, jaką mamy w bieżącym roku, to już z pewnością nie przypadek. Mam nadzieję, że tak pozostanie jeszcze długo - bo istotą samorządu terytorialnego powinno być jak najszersze porozumienie dla realizacji potrzeb mieszkańców.

Piotr Jaworski
www.jaworski.waw.pl

Od redakcji

Z mieszanymi odczuciami decydujemy się na publikację tego artykułu. Stać bo-wiem radnego Piotra Jaworskiego na znacznie więcej, niż dyrdymały o tym, że władza i opozycja są jednomyślne w tym, że lepiej jest zjeść obiad niż głodować. A końcówka tego tekstu to typowe "łubudubu" z kultowego "Misia".

Istotą samorządu nie powinno być jak najszersze porozumienie dla realizacji potrzeb mieszkańców, lecz realizacja tych potrzeb. Istotą samorządu jest skutecz-ność. Niestety nie można tego powiedzieć o obecnej radzie dzielnicy. Bo czy zbu-dowanie domu komunalnego, szkoły, przedszkola, żłobka, dwóch placów zabaw i skateparku, to jest realizacja potrzeb stutysięcznej dzielnicy na dorobku? Obecna rada jest najmniej skuteczna, najbardziej cicha i ugrzeczniona wobec władz War-szawy, ze wszystkich czterech kadencji, jakie miała Białołęka. To najbardziej upo-lityczniony i najbardziej podporządkowany interesom partyjnym samorząd, jaki ta dzielnica widziała.

Dlaczego dopiero dziś zdecydowaliście się Państwo na uchwałę w sprawie prze-dłużenia pierwszej linii metra na Nowodwory? Przecież właśnie miasto zdecydowało o budowie linii tramwajowej i to zwykłej, bez bezkolizyjnych skrzyżowań. Linii, któ-ra przetnie Tarchomin i Nowodwory na pół. Niestety nie można powiedzieć o obec-nych radnych, że przegrali batalię o metro, bo oni tej batalii nawet nie podjęli. Nic nie zrobili w sprawie metra i nie dopilnowali, by linia tramwajowa była bezkolizyjna. To jest kompromitacja, a nie powód do dumy!

Cóż z tego, że rada była jednomyślna w sprawie mostu Krasińskiego, skoro wygrał skuteczniejszy w działaniach Żoliborz, doprowadzając do przeprojektowania przeprawy i opóźnienia budowy?

Do dziś nie zajęliście się Państwo sprawą większego dofinansowywania dzieci w przedszkolach prywatnych, mimo że uchwałę na ten temat podjęła rada poprzed-niej kadencji. Zbyt duże opłaty za przedszkola dotyczą już blisko 4 tysięcy rodzin, a problem narasta i jest jednym z najbardziej palących problemów dzielnicy.

Nie jednomyślność jest celem samorządu. Znacznie lepiej by było, gdyby rada kłóciła się o każdą uchwałę, o każdą złotówkę, a z tych kłótni wynikało realizowanie celów.

Tego Państwu i mieszkańcom życzymy na półmetku kadencji. "Łubudubu" do niczego dobrego nie doprowadzi. Historia ma na to mnóstwo przykładów

Brak komentarzy: